KOMETA NAD „KLUBEM”

KOMETA NAD „KLUBEM”
2013 
  Trzynastego. Trzynastego dnia, miesiąca marca, dwutysięcznego trzynastego roku - nad „Naszym Klubem” mieszczącym się w Poznaniu przy ulicy Woźnej 10 – ukazała się kometa. Poetycka kometa. Zajaśniała i zaświeciła niebywałym światłem. Od lat przebywała na poetyckim nieboskłonie ale teraz przybliżyła się i zalała nas obficie swoim światłem. Bo oto z inicjatywy prezes Fundacji Literackiej Anny Elżbiety Zalewskiej oraz Centrum Artystycznego „Iskra” – odbył się wieczór autorski poety, eseisty i krytyka literackiego Marka Słomiaka pod tytułem - „Spotkajmy się ze Słowem”.

Specjalnie zapisałem ten wyraz dużą literą – bo Ono - Słowo - jest motywem przewodnim dwu ostatnich książek poetyckich Marka Słomiaka. Wydanej w 2011 roku pt „Powróćmy z długich samotnych podróży” oraz opublikowanej w roku 2012-tym - kolejnej pt. „Otwarte cykle czasu”. I tak oto, to Słowo zajaśniało nad przybyłymi ogromnym blaskiem. A przybyli – że wymienię tylko niektórych – profesor Jacek Juszczyk, Ewa Najwer - znakomita poetka, prezes Oddziału Poznańskiego ZLP Paweł Kuszczyński, poeta i prezes Klubu Literackiego „Dąbrówka” Jerzy Grupiński, dr Janusz Górny, dr Jan Majewski, pisarka Elżbieta Stankiewicz Daleszyńska, pisarz Zygmunt Dekiert, rzeźbiarka Mariola Kalicka i ...wielu, wielu innych. I – mimo, że zaprawieni w literackim rzemiośle – dali się olśnić Słowu. 
Temu Słowu, które w pierwszym, otwierającym tom „Powróćmy z długich samotnych podróży” wierszu pt. „Ars poetica” brzmi niesłychanie wzniośle: „Ty Słowo – Zapomnienia, Przypomnienia, Przemienienia, Odmienienia – zapisania Słowa... ”Zapisania słowa. Słowa nieprzypadkowego, Słowa pięknego, Słowa ważkiego. Bo nie ma nic przypadkowego w wierszach Marka Słomiaka. On nie tylko cieszy ale i uderza. Pokazuje i piękno, i szpetotę. Całą tą „dwulicość”, która zbyt często charakteryzuje naszą rzeczywistość. Poemat „Nike dwulica” zamykający tom „Otwarte cykle czasu” to wręcz gromkie wołanie Proroka do nas wszystkich. Słuchamy tego wołania. Ale czy usłyszymy?

Wieczór przebiegał szybko i ani się obejrzeliśmy, a minęły dwie godziny. Kołysani muzyką fletu i fortepianu wykonaną wspaniale przez córkę i matkę: Julię – uczennicę 6 klasy Szkoły Muzycznej im. Henryka Wieniawskiego oraz Aleksandrę Łukaszewicz – akompaniatorkę, a także czytanymi dobitnie przez autora wierszami, poddawaliśmy się magii Poezji, o której J.W.Goethe pisał tak: „...Jest ona bowiem natchnieniem: poczęła się w duszy, kiedy ta ledwie powstała." 
Nie należy nazywać ją sztuką, ani nauką, lecz geniuszem (przynoszącym natchnienie).
W kąciku sali, magii poezji ojca poddawały się córka Blanka i wnuczka Michalina. Czas płynął, płynęła poezja. A potem niespodzianie, w tym samym czasie, wybrano papieża, który obrał imię Franciszka. Trzynastego marca Anno Domini 2013 roku. A kometa poezji Marka Słomiaka świeci jasno. Mam nadzieję, że nie tylko nad „Naszym Klubem”. I korzystajmy z tego światła, bo jak to komety, pojawiają się nagle i w końcu znikają. Więc korzystajmy ze światła poezji Markowej, póki jeszcze czas...

Stanisław Adamkiewicz


Marzec – Kwiecień