"Święta" Rodzina

„Święta” Rodzina            
Dziesiątego czerwca 2013 roku, w „Naszym Klubie” przy ulicy Woźnej w Poznaniu
pod egidą Fundacji Literackiej pani Anny Elżbiety Zalewskiej – odbył się kolejny wieczór, kolejna prezentacja, tym razem znanej z Klubu Literackiego „Dąbrówka” pani Krystyny Ratajczak oraz jej równie twórczej rodziny: męża Krzysztofa, który zaprezentował fotografie i syna Szymona, który także pisze wiersze.
Prezentacji wierszy towarzyszyła muzyka w wykonaniu uczniów szkoły muzycznej. Na gitarze
zagrał Wojciech Szeląg. W jego wykonaniu usłyszeliśmy  „Walc wenezuelski” A. Lauro. Natomiast Wojciech Latawiec – młody skrzypek zagrał z akompaniamentem mamy, pani Agnieszki Nowak-Latawiec „Walca” J. Brahmsa. Wprawdzie trochę zjadała wykonawców trema, ale młodzi ludzie mają jeszcze dużo czasu, by takie błędy opanować.
           Wieczór otworzyła prezentacja zdjęć Krzysztofa Ratajczaka. Zmieniającym się obrazom
towarzyszyła muzyka francuskiego kompozytora Erica Satie w tonacji bardzo podobna do muzyki K. Szymanowskiego, bo też znaczną część pokazu tworzyły zdjęcia naszych pięknych Tatr i Podhala, górskich hal i bogacących je roślin, kwiatów i owadów. Można bez przesady powiedzieć, że przyroda podhalańska stanowi inspirację dla całej rodziny Ratajczaków. Bo oto Krystyna Ratajczak pisze: „Dzbany nocy – wschód słońca wylał, różowo lukrując szczyty. Pierwszy strzelisty promień przebił trawę. Białe plamy owiec, skubiąc zieleń, ogłosiły poranek. Beczeniem.” Jakbyśmy widzieli zdjęcia Krzysztofa Ratajczaka. I słuchali wiersza syna – Szymona.
I znów  Krystyna : „Między hukiem kół – gdzieś świerszcz zaplątany”. I znowu zdjęcia tak 
pogardzanych ostów, na których przysiadł opasły trzmiel. Rzadkie w naszym mieście motyle
na coraz bardziej rzadkich kwiatach. Można powiedzieć, że rodzina Ratajczaków na swój sposób staje w obronie coraz bardziej rugowanej i „glajszaltowanej” przyrodzie. Parafrazując słowa poety Marka Słomiaka, można powiedzieć :”Spójrzcie wokół! Ile tam życia bez waszego udziału”.
Ponieważ większość uczestników spotkania stanowili członkowie i miłośnicy Klubu Literackiego „Dąbrówka”, toteż nie wywołało zdziwienia wystąpienie prezesa Klubu, poety Jerzego Grupińskiego, który odczytał wiersz – „Odę do Ratajczaków”. Do Ratajczaków, którzy przez wspólne pasje są swoistą „świętą” rodziną. Oby takich było więcej. 
A my? My czekamy na kolejny wieczór w „Naszym Klubie”. . .
                                                                                              Stanisław Adamkiewicz

„Święta” Rodzina            

           Dziesiątego czerwca 2013 roku, w „Naszym Klubie” przy ulicy Woźnej w Poznaniu pod egidą Fundacji Literackiej pani Anny Elżbiety Zalewskiej – odbył się kolejny wieczór, kolejna prezentacja, tym razem znanej z Klubu Literackiego „Dąbrówka” pani Krystyny Ratajczak oraz jej równie twórczej rodziny: męża Krzysztofa, który zaprezentował fotografie i syna Szymona, który także pisze wiersze.

           Prezentacji wierszy towarzyszyła muzyka w wykonaniu uczniów szkoły muzycznej. Na gitarze zagrał Wojciech Szeląg. W jego wykonaniu usłyszeliśmy  „Walc wenezuelski” A. Lauro. Natomiast Wojciech Latawiec – młody skrzypek zagrał z akompaniamentem mamy, pani Agnieszki Nowak-Latawiec „Walca” J. Brahmsa. Wprawdzie trochę zjadała wykonawców trema, ale młodzi ludzie mają jeszcze dużo czasu, by takie błędy opanować.

           Wieczór otworzyła prezentacja zdjęć Krzysztofa Ratajczaka. Zmieniającym się obrazom towarzyszyła muzyka francuskiego kompozytora Erica Satie w tonacji bardzo podobna do muzyki K. Szymanowskiego, bo też znaczną część pokazu tworzyły zdjęcia naszych pięknych Tatr i Podhala, górskich hal i bogacących je roślin, kwiatów i owadów. Można bez przesady powiedzieć, że przyroda podhalańska stanowi inspirację dla całej rodziny Ratajczaków. Bo oto Krystyna Ratajczak pisze: „Dzban nocy – wschód słońca wylał, różowo lukrując szczyty. Pierwszy strzelisty promień przebił trawę. Białe plamy owiec, skubiąc zieleń, ogłosiły poranek beczeniem.” Jakbyśmy widzieli zdjęcia Krzysztofa Ratajczaka. I słuchali wiersza syna – Szymona.

           I znów  Krystyna : „Między hukiem kół – gdzieś świerszcz zaplątany”. I znowu zdjęcia tak pogardzanych ostów, na których przysiadł opasły trzmiel. Rzadkie w naszym mieście motyle na coraz bardziej rzadkich kwiatach. Można powiedzieć, że rodzina Ratajczaków na swój sposób staje w obronie coraz bardziej rugowanej i „glajszaltowanej” przyrodzie. Parafrazując słowa poety Marka Słomiaka, można powiedzieć :”Spójrzcie wokół! Ile tam życia bez waszego udziału”.

           Ponieważ większość uczestników spotkania stanowili członkowie i miłośnicy Klubu Literackiego „Dąbrówka”, toteż nie wywołało zdziwienia wystąpienie prezesa Klubu, poety Jerzego Grupińskiego, który odczytał wiersz – „Odę do Ratajczaków”. Do Ratajczaków, którzy przez wspólne pasje są swoistą „świętą” rodziną. Oby takich było więcej. 

A my? My czekamy na kolejny wieczór w „Naszym Klubie”. . .

 

                                                                                              Stanisław Adamkiewicz